Zaszufladkowany do: artykuł
Cyberpunk!
Dariusz Misiuna za: http://neurobot.art.pl
Na przełomie XI i XII wieku na terenach przynależących dzisiaj do Afganistanu znajdowała się potężna twierdza Alamout, rządzona przez złowieszczego Starca z Gór, Hasana Ibn Sabbaha, przywódcę tajemniczej ismaelickiej sekty Assassynów. Hasan, podobnie jak inni władcy ówczesnego świata parał się magią, a nauki tajemne wykorzystywał dla celów politycznych. Jak powszechnie wiadomo, tam gdzie stawką jest władza wszystkie chwyty są dozwolone, a jednak co poniektórych współczesnych historyków okultyzmu nadal zdejmuje strach, kiedy wśród licznych rytualnych tekstów okultystycznych bractw napotykają takie, które jawnie nawiązują do tradycji z Alamout. Twórca antropozofii, Rudolf Steiner, nieraz wyrażał swe obawy względem odrodzenia się tej starej anty-chrześcijańskiej tradycji i, chociaż można powątpiewać czy nie wchodzi tutaj w grę nagminny lęk Europejczyków przed Arabami, Alamout nadal uznawane jest przez wielu za miejsce, w którym narodziła się sztuka czarnomagiczna.
Kim zatem był ten Starzec z Gór – mordercą, czarnym magiem, czy szaleńcem? Hasan Ibn Sabbah jako pierwszy władca zauważył, że życiem społecznym kieruje jedno proste równanie: INFORMACJA = WŁADZA. Twierdza Alamout, umieszczona w centrum świata Średniowiecza, była znakomitym punktem obserwacyjnym i bazą wypadową na kraje ościenne. Hassan, dbając o zachowanie wpływów w twierdzy i obronienie jej przed ewentualnymi najeźdźcami, wychodził z założenia, iż najlepszą obroną jest atak. Problem polegał na tym, iż załoga Alamout nie była liczna aż na tyle, by móc sobie pozwolić na podbój ziem granicznych. I tu zadziałała stara zasada, że dobra myśl powstaje jedynie w sytuacjach trudnych. Hassan Ibn Sabbah, wychowany na uczelniach egipskich i wtajemniczony w arkana mistyki islamskiej, doznał przebłysku myśli, który pozwolił mu stworzyć najlepszą sieć szpiegowską szerzącą wszędzie postrach.
Kluczem do powstania siatki szpiegowskiej był rytuał inicjacji agenta. Hasan Ibn Sabbah werbował indywidualnie każdego szpiega, rozpoczynając od serii pytań przypominających paradoksy zen. Gdy przyszły szpieg próbę tą przeszedł, otrzymywał do wypicia miksturę opium i haszyszu. Hasan ogłaszał mu, że teraz będą mu wyjawione uroki Raju, których dostąpi, jeśli wywiąże się ze swych zadań. Na skutek działania opium zapadał w śpiączkę, po czym budził się w cudownych ogrodach królewskich Hasana Ibn Sabbaha. Lekko odrętwiały, widząc jeszcze wszystko jakby przez mgłę, poznawał raj zroszony powiewem suto zdobionych fontann i pięknem ciał kurtyzan. To haszysz zaczynał działać. Kiedy już zaznał rozkoszy, wizja dobiegała końca, a opium ponownie rozpoczynało swój taniec we krwi. Zapadał w sen, by obudzić się u stóp Starca z Gór, którego ostatnie pytanie brzmiało: “Czy chcesz po swojej śmierci zażywać takich rozkoszy?” Nie zdarzało się, aby agent odmówił, a to oznaczało, że musiał odtąd ślepo służyć swemu panu i władcy.
Szpiedzy z Alamout wysyłani byli do obcych krajów jako edukowani urzędnicy państwowi. Każdy szpieg dobrze znał język i kulturę kraju swego docelowego przeznaczenia. Kształcił się w jego polityce i docierał do wysokich funkcji państwowych. Takich agentów nazywano “śpiącymi szpiegami”, jako że potrafili przez dwadzieścia lat doskonalić się w politycznym kunszcie wrogiego kraju, po czym nagle, przez zaskoczenie zamordować jego wysokiego urzędnika. Wielu agentów było sekretarzami bądź tłumaczami swojej ofiary. Wielu przyjaźnilo się z władcami, których mieli zagładzić. Sygnałem wywoławczym do popełnienia mordu była karteczka ze znakiem wysłanym przez Hasana:
zabij / kill
Szpieg budził się z drzemki, z normalnego życia w obcym kraju i spełniał swoje przeznaczenie, po czym zazwyczaj popełniał samobójstwo. Składał ofiarę z siebie dla wyższego celu pośmiertnego wstąpienia do raz zaznanego już raju.
Nie dziwi więc, że imię Hasana siało grozę we współczesnym mu świecie. Nawet dzisiaj aktualna jest jego spuścizna. To od nazwy jego sekty ismaelickiej Assassynów pochodzi francuskie i angielskie słowo oznaczające zabójcę. Wywiad współczesny także korzysta z formuły opracowanej przez Starca z Gór. Tak zwani “śpiący szpiedzy” stanowią dzisiaj chleb codzienny każdej szanującej się agencji wywiadowczej. Lecz nade wszystko, tym co zapewniło mu pośmiertną sławę, było zastosowanie nowego modelu wywiadu – sieci informacyjnej.
Zanim jednak przejdziemy do współczesności, warto wspomnieć, że tradycja zaprogramowanej sieci informacyjnej nie wygasła wraz ze śmiercią Hasana Ibn Sabbaha w roku 1124. Kultywowały je XVIII-wieczne załogi pirackie rozprzestrzenione na sieci wysp między którymi toczyła się nie tylko wymiana łupów, ale i informacji dotyczących kursów żeglug państwowych i sytuacji gospodarki światowej. Piraci przekazywali sobie nawzajem informacje, świadomie tworząc małe wyspiarskie wspólnoty żyjące poza prawem.
Wspólne dla Assassynów i XVIII-wiecznych korsarzy było podejście do informacji jako władzy, jako oręża dominowania nad terytorium na pozór większych od siebie mocarstw. W dzisiejszych czasach nie wydaje się to nowatorskie, lecz w czasach prawa pięści takie subtelne metody zdobywania dóbr stanowiły jeszcze rzadkość. Coś jednak różni korsarzy od Assassynów. Przy całym znakomitym systemie programowania agentów sieć Assassynów posiadała jedną poważną wadę – centralne sterowanie. Wszelkie decyzje pochodziły od Hasana Ibn Sabbaha, którego władza roznosiła się koncentrycznie. Jak wiadomo z cybernetyki, informacje rozchodzą się najlepiej w sytuacji symulowanego chaosu, a nie w systemie centralistycznym. Plotka zawsze skuteczniej działa od pakietu urzędowego, choćby nie wiadomo jak bardzo wysoki urząd go wydał. Widać więc postęp, jaki korsarze uczynili w budowaniu sieci.
Cóż jednak łączy zbrodniczych Assassynów i wspólnoty korsarskie z kończącym się Drugim Millenium? XX wiek wydał na świat Wojny Globalne, totalitaryzmy, muzykę rockową, komputery i cyberpunka. Nas tutaj obchodzą jedynie dwa ostatnie zjawiska, aczkolwiek gdyby nie muzyka rockowa, cyberpunk nie zdołałby wyrosnąć z pieluch. Komputery zaprowadziły całkowicie nowy ład w Globalnej Wiosce. Wystrzeliły cywilizację przemysłową w orbity społeczeństwa informacyjnego. Równanie: INFORMACJA = WŁADZA nabrało mocy pełną gębą. W świecie, którego granice stanowią jedynie formalną strukturę pozorującą istnienie suwerennych państw informacja stała się tym właśnie dobrem, które pozwala nam się poruszać. Dzisiaj przemieszczamy się nie tyle dzięki własnym nogom, czy pojazdom, ale za pośrednictwem mass-mediów i komputerów. Wiedza, która niegdyś stanowiła domenę elit, stała się dzisiaj codziennym pokarmem gawiedzi. Komputery na początku lat 60-ych wykorzystywane były jako narzędzia pracy uczonych akademickich. W ciągu kilkunastu lat zdążyły się przenieść pod strzechy domów. A gdy wynaleziono modem, przystawkę do komputera pozwalającą na połączenie się z innymi komputerami, zawiązała się wielka sieć informacyjna użytkowników komputerów.
Wszystko to wygląda na pozór bardzo przyjemnie i świadczyć by mogło o tym, że świat staje się coraz bardziej demokratyczny. Tak jednak nie jest, albowiem większość informacji (czyli: władzy) skupia się w rękach (a raczej komputerach) elit, które tworzą zamknięte systemy informacyjne niedostępne dla ludzi nie związanych z poszczególnymi sektorami władzy. Państwa tracą racje bytu na rzecz mafii i międzynarodowych korporacji, poruszających się głównie za pośrednictwem komputerowych złączy.
Słowo cyberpunk pojawiło się po raz pierwszy w powieści science-fiction “Neuromancer” z 1984 roku autorstwa Williama Gibsona, lecz szybko weszło do obiegu powszechnego jako określenie opisujące młodych, zbuntowanych geniuszy komputerowych, których życiowym celem jest niszczenie zamkniętych sieci informacyjnych bądź wprowadzanie w nie bałaganu. Cyberpunki miały swoich poprzedników – hackerów. Hackerzy włamywali się do tajnych sieci komputerowych dla samego faktu rozwiązania łamigłówki, jaką jest szyfr komputerowy. Nadto, wielu z nich chciało ujawniać utajnione informacje swoim pobratymcom ze świata komputerowego. Owe odtajnianie świata owocowało w przypadki wdzierania się do komputerowych systemów obronnych wojsk NATO, czy też do kartotek Interpolu. Niektórzy, co bardziej zapobiegawczy hackerzy, włamywali się za pośrednictwem komputera do banku, pobierając sobie trochę gotówki dla własnych potrzeb. Im mocniejsze były systemy obronne sieci komputerowych, tym więcej było chętnych, aby je rozbroić.
Ta słodka idylla pomysłowych informatyków trwała do końca lat osiemdziesiątych, kiedy to pojawił się cyberpunk. Cyberpunk posiada coś z cynizmu i determinacji Assassynów, a także coś z korsarskiej chęci rozboju. Robi to jednak nie po to, aby się wzbogacić albo coś odkryć. Robi to dlatego, ze nie ma nic innego do roboty. Pozornie, działalność cyberpunków przypomina akcje hackerów. Cyberpunki jednak obdarzone sobie jedynie właściwym nihilizmem interesują się tylko wprowadzaniem chaosu w budowane przez innych struktury informacyjne. Zaprowadzają wirusy komputerowe, wprowadzają fałszywe informacje, dezorganizują ruch uliczny poprzez desynchronizację świateł, potrafią doprowadzić do masowego wyłączenia prądu w jakiejś aglomeracji, nie mówiąc już o rozmowach telefonicznych na czyjś koszt. Jednym słowem zakłócają liniowość przekazu informacji, do jakiej przystosował się przeciętny konsument w cywilizacji postindustrialnej.
Jeden z wysoce płodnych cyberpunków, St Vitus powiada : “Jedną ze spraw, która różni nas od hackerów jest to, że mówią oni: informacja to władza. My wolimy mówić: władza to władza. Ja także pragnę więcej informacji, ale chcę, żeby mnie do czegoś prowadziła. Chcę mieć z tego pieniądze, chcę mieć z tego pozycję społeczną, chcę mieć z tego dobra. Chcę się wspinać, zepchnąć ciebie w dół, spieprzyć wszystko – chcę stworzyć coś swojego”. Cywilizacja późnego XX-ego wieku tworzy coraz więcej sieci informacyjnych, zawiązujących dyskretne pętle i aroganckie supły. Świat społeczny ulega coraz większym komplikacjom. Twardogłowi intelektualiści w pieleszach swoich Uniwersytetów mogą twierdzić, że postęp wprowadza coraz większy porząek. Dzieje się zupełnie na odwrót. Wraz z komplikowaniem się materii, jest coraz więcej chaosu. A ci, którzy potrafią wykorzystać prawa nim rządzące, odnajdują swoje miejsce w świecie i nie czują się zagubieni. Cyberpunki dopiero co docierają do naszego kraju, lecz wraz z rozwojem komputeryzacji ich siew zaowocuje w plony. A wtedy biada tym, którzy będą chcieli coś ukryć ze świata informacji, w którym przebywamy, bo chaos ich dopadnie. Ci zaś, którzy docenią znaczenie swobodnego przepływu informacji, rozkoszować się będą nim niczym Assassyni w rajskich ogrodach Hasana Ibn Sabbaha.
Nie ma jeszcze komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
