Zaszufladkowany do: fotografia
Nie lubię fotografować tego świata…
Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że jeśli ktoś jest wrażliwy na przekaz wizualny, to będzie pracował nad wszystkim, co można opowiedzieć za pomocą obrazów. Mogą to być ludzie, krajobraz czy martwa natura. Rozglądasz się dokoła i fotografujesz. Pisarzowi nie zadałbym pytania, czy po napisaniu komedii jest w stanie napisać tragedię.
rozmawia: Kinga Kenig
za: http://www.reporter.edu.pl
Kinga Kenig: W przedmowie do Chaosu, napisanej przez Roberta Delpire’a wyznał Pan, że interesuje Pana przede wszystkim samo istnienie zdjęcia. Mniejsze znaczenie ma jego publikacja.
Josef Koudelka: To prawda. W zasadzie robię zdjęcia dla samego siebie. Od chwili, gdy zacząłem interesować się fotografią, chciałem robić zdjęcia dla samego siebie. Gdy dorastałem, a sytuacja (w ówczesnej Czechosłowacji) była prawdopodobnie zbliżona do sytuacji panującej w Polsce, mało kogo interesowała fotografia. W istocie nikt jej nie potrzebował. Jeżeli zatem fotografowałeś, robiłeś to dla siebie.
Studiował Pan na politechnice budowę samolotów. Skąd taki wybór przedmiotu studiów? Nie jest to odrobinę odległe od pańskich zainteresowań?
Nie. To było głównym przedmiotem moich zainteresowań, właściwie od dziecka. Żyłem w małym miasteczku, w którym nie było samolotów, ja jednak zacząłem budować modele i zacząłem się tym pasjonować. Chciałem również latać, lecz moja rodzina nie była zamożna, poza tym mój ojciec występował przeciwko systemowi (politycznemu panującemu wówczas w Czechosłowacji). Nie miałem więc szans na uzyskanie licencji. Udało mi się jednak latać, gdyż wiązało się to z moim zawodem. Pracowałem przy samolotach. zbudowałem 60 małych samolotów rolniczych… Byłem odpowiedzialny za silniki.
Co daje Panu techniczne wykształcenie?
Kompozycja nie jest niczym innym niż równowagą. Statyka, dynamika – to kwestia równowagi, o której uczysz się na politechnice. Równowadze samoloty zawdzięczają latanie. Jeśli masz do czynienia z jakimś ułożonym układem, dowiadujesz się czym jest równowaga. Oczywiście studiując inżynierię uczysz się również, jak należy myśleć. Nie interesuje mnie szczególnie filozofia.
Teatr?
Gdy zostałem inżynierem, pracowałem jako fotograf dla miesięcznika teatralnego “Divadlo”. Traktowałem to poważnie a praca w teatrze bardzo wiele mi dała i dzięki niej opanowałem technikę, zwłaszcza że nie miałem żadnego przygotowania fotograficznego. Nauczyłem się wówczas osiągnać zamierzone rezultaty w trudnych warunkach oświetleniowych, co wykorzystałem później podczas pracy z Cyganami.
Czy bywa Pan kiedykolwiek rozczarowany fotografią?
Oczywiście. Sądzę, że wynika to z ograniczeń właściwych temu środkowi przekazu. Nie mam żadnych aspiracji literackich i nie jestem pisarzem, staram się być fotografem… Ograniczenie stanowi zarazem o sile fotografii. Nie musisz niczego tłumaczyć. Nie werbalizujesz tego, co chcesz powiedzieć. Po prostu pokazujesz obraz, który w rzeczywistości dociera do umysłu szybciej niż słowa. W tym właśnie tkwi siła.

